Wesprzyj leczenie zwierząt 86 2030 0045 1110 0000 0331 0040

Wybrane Historie

Historia Goldi

Tak pomagamy!
Zgłosiła się do nas o Pomoc pani Agnieszka, opiekunka suczki Cocker Spaniela o imieniu Goldi. ❤️
Suczka miała podwyższone stężenie lipazy, sugerujące zapalenie trzustki, potrzebne były pełne badania, oraz podjęcie leczenia antybiotykami. Dodatkowo okazało się, iż Goldi ma rozsiane guzy na obu listwach mlecznych, co niosło za sobą konieczność operacji i usunięcia macicy i guzów na listwach mlekowych... ?
Właścicielka Goldi we własnym zakresie leczyła swoją ukochaną suczkę, niestety łączne koszty ją przerosły....
Nasza fundacja, realizując swoją misję i walkę z cierpieniem zwierząt, po analizie, podjęła się współfinansowania leczenia Goldi.
Teraz suczka jest po badaniach i wszelkich zabiegach i może cieszyć się życiem i zdrowiem ?

Historia psa o imieniu Pandor

Nie ustajemy w walce o dobro zwierzaków ?
Ten wspaniały, schorowany piesek to Pandor.
Pandor ma 10lat. Jego opiekun p. Tomasz jest młodą osobą, ale bardzo schorowaną. Pandor jest jego najlepszym przyjacielem ❤️Aktualnie Pandor ma problem stomatologiczny i wymaga wykonania kosztownego zabiegu sanacji jamy ustnej. Dzięki wielkiemu sercu Pani Izabeli, która pomaga rodzinie p. Tomasza udało się przygotować pieska do znieczulenia i zabiegu,który niebawem się odbędzie. Nasza fundacja podjęła się leczenia pieska!
Pandor jest psem niewidomym, ma obustronna zaćmę. Nie jest to jednak jego główny problem, zwłaszcza, iż nie generuje bólu, w przeciwieństwie do problemu z zębami...

Królik Lusia

Śliczny królik Lusia ❤️, trafił do naszej Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne ponieważ jego opiekunka ma duże problemy finansowe, a że my nie zostawiamy żadnego potrzebującego zwierzaczka w potrzebie, sfinansowaliśmy zabieg sterylizacji. Nie była to jednak zwykła sterylizacja gdyż macica oraz jajniki były bardzo zmienione i powiększone ?.
Lusie czeka jeszcze kolejny zabieg - mastektomii (usunięcia gruczołu mlekowego) z powodu licznych guzków. Czekamy aż Lusia wydobrzeje i będziemy leczyć ją dalej! ?
Będziemy informować Was o postępach. Dziękujemy za wsparcie i pomoc w walce z cierpieniem zwierząt!

Historia Luny

Luna, trzy-letnia suczka, którą spotkała rzadko występująca choroba Addisona. Najbardziej charakterystyczną cechą tej choroby jest ogromna trudność w jej zdiagnozowaniu, gdyż w początkowym jej etapie naśladuje ona wiele innych, znacznie częściej występujących chorób.
Po serii badań Luna została objęta terapią objawową, otrzymywała niezbędne leki i jej stan szybko się poprawił.
Po początkowej poprawie nastąpiło pogorszenie stanu zdrowia suczki.
Pojawiły się; osłabienie, biegunka, problemy z nerkami, anemia, oraz ogólna apatia. Po kolejnej rozszerzonej serii badań, szczególnie tych związanych z aktywnością hormonów tarczycy oraz nadnerczy nastąpiła diagnoza ostateczna – choroba Addisona!
Schorzenie to charakteryzuje się produkcją zbyt małej ilości hormonów steroidowych w nadnerczach, które są odpowiedzialne w organizmie za gospodarowanie jonami, szczególnie sodem i potasem oraz prawidłową aktywność organizmu (kortyzol). Potwierdzona diagnoza Luny; choroba Addisona, była zagrożeniem dla życia suczki.
Dzięki zaangażowaniu personelu Przychodnia Towarzystwo Weterynaryjne oraz podjętym szczegółowym badaniom, szybko ustaliliśmy niezbędne kroki w celu wyleczenia Luny, a przypominamy, iż opiekunka Luny jest w ciężkiej sytuacji finansowej i sama nie była w stanie pokryć kosztów specjalistycznych badań i całego procesu leczenia!
Obecnie Luna otrzymuje lek weterynaryjny w zastrzyku w odstępach co 25 dni. Leczenie musi trwać do końca jej życia.
Przypadek Luny pokazuje jasno, że postawienie ostatecznej diagnozy bywa niełatwe i rozciągnięte w czasie. Współpraca pomiędzy opiekunem zwierzaka, a lekarzem weterynarii wymaga obopólnego zaufania i cierpliwości. W wielu przypadkach jest to recepta na osiągnięcie szczęśliwego zakończenia. Tak też zakończyły się wszystkie problemy zdrowotne Luny , wyniki badań unormowały się i Luna wraz ze swoją opiekunką mogą znów cieszyć się życiem.
Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne leczy cierpiące zwierzęta, kierując się zasadą, iż dobro zwierząt jest dla nas najważniejsze!

Historia Tosi

Historia Tosi.
Zgłosiła się do nas pani Monika, która ma bardzo ciężką sytuację finansową, nie pracuje ponieważ opiekuje się niepełnosprawnymi dziećmi, a jej ukochana suczka chihuahua potrzebuje nagłej pomocy! Problemy Tosi to apatia, ból i cierpienie, dlatego zdecydowaliśmy się przeprowadzić serię badań. Wykonana analiza krwi wskazuje na umiarkowany problem z wątrobą. Przeprowadziliśmy badania; echo serca, oraz określiliśmy dalsze leczenie, wraz z sanacją jamy ustnej. Serce jest zdrowe, przygotowujemy się do dalszych zabiegów. 

Kotka Lola z Ukrainy

Zajmujemy się także sterylizacją, zabiegami i badaniami piesków i kotów z Ukrainy.
Na zdjęciu przeurocza kotka Lola, która przyjechała do nas na badania i zabieg sterylizacji.
Po zabiegu kotka domagała się głaskania po brzuszku ?, zupełnie jakby nie była wcześniej operowana.

Zwierzęta z Ukrainy

Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne za pomocą swojego projektu https://www.bankarmy.org/ cały czas pomaga ewakuowanym zwierzętom z Ukrainy, przekazując karmę, jak też lecząc i sterylizując.

Sonia z Wrocławia

Poznajcie wspaniałą kotkę Sonię z Wrocławia, które przebywa w domu tymczasowym u Pani Karoliny.
Kotka, jak i pozostałe koty przebywające u Pani Karoliny, była otoczona odpowiednią opieką, została odpchlona i odrobaczona, jednak przy kilku własnych kotach, oraz kotach do adopcji i zapewnionej profesjonalnej i pełnej miłości opiece, na sterylizację zabrakło już środków.
Dlatego nasza fundacja jak zwykle pomogła, zlecając i opłacając zabieg w Gabinet weterynaryjny GoldenVet lek. wet. Agnieszka Rudnicka.

Kira i Bestia

Poznajcie naszych kolejnych pacjentów, dwie śliczne kotki o imieniu Kira i Bestia. ❤
Kotki przeszły badania i sterylizację w naszej partnerskiej Przychodnia Towarzystwo Weterynaryjne.
Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne wsparła Panią Patrycję, której nie było stać na opłacenie zabiegów komercyjnie.

Historia suczki Mai

Maja jest starszą suczką, chorującą na nowotwór w postaci guzów na gruczole mlekowym, po obu stronach ciała. Aby pomóc suczce, nasza Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne musi operować Maję, usuwając oba gruczoły mlekowe (mastektomia), sterylizując suczkę, przeprowadzając niezbędne badania (badanie krwi, echokardiografia serca, oraz prześwietlenia by upewnić się iż nie ma przerzutów). Dlaczego pomagamy Mai?

Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne zajmuje się leczeniem cierpiących zwierząt, których opiekunowie i właściciele są w bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej i nie stać ich na finansowanie zabiegów, operacji, utrzymywania w dobrej kondycji niejednokrotnie chorych i cierpiących swoich ukochanych zwierzaków. Zgłaszają się do nas starsi, samotni, schorowani ludzie, dla których ich kotek czy piesek niekiedy jest jedynym przyjacielem, pomagamy osobą które są w tragicznej sytuacji życiowej, czasem musząc wybierać między leczeniem chorego dziecka, siebie, czy swojego zwierzaka.

W takiej sytuacji zgłaszają się do nas osoby, prosząc o wsparcie. Tak jest i tym razem, gdzie o pomoc poprosiła pani Ania, która będąc na rencie wychowuję córkę Julkę, po porażeniu mózgowym, niedowidzącą i z chorym sercem.

Nasza Fundacja przy wsparciu wileu osób doprowadziła Maję do pełengo zdrowia, Maja jest w świetnej kondycji i cieszy się życiem u boku ukochanych ludzi. :)

Kot Hultaj

Kot Hultaj, przyniesiony pod drzwi wolontariuszki - karmicielki kotów w Warszawie, która od wielu lat dokarmia i pomaga kotom wolnożyjacym. Pani ma też swoje koty których leczenie również wspiera nasza Fundacja. Niestety nie udało się znaleźć Hultajowi nowego domu, został przygarnięty przez Panią karmicielkę kotów. Wkrótce kotek zadomowił się, urósł i teraz  przyszedł czas na jego kastrację. Powtórzyliśmy mu także testy, które pozwoliły wykluczyć nosicielstwo niebezpiecznych kocich chorób wirusowych :białaczka oraz FIV.

 

Historia Mikusia

Mikuś to 7 letni piesek którego właścicielką jest starsza Pani, która od dłuższego czasu prosiła o pomoc w leczeniu swojego pieska w innych lecznicach. Niestety nie stać ją było na pokrycie kosztów leczenia ? dlatego nasza fundacja zdecydowała się pomóc i zawalczyć o zdrowie pieska.

Kotka Misia

Misia ❤, została przygarnięta przez starszą Panią, która otoczyła ją opieką i miłością. Emerytka zgłosiła się do nas o pomoc w sterylizacji kotki ?, przeprowadzenia badań, oraz diagnozy i sprawdzenia ogólnego stanu zdrowotnego kotki.
Kotka już jest po wszystkich badań i po zabiegu ?
 

Kotka Misia - podziękowanie

Misia ❤, została przygarnięta przez starszą Panią, która otoczyła ją opieką i miłością. Emerytka zgłosiła się do nas o pomoc w sterylizacji kotki ?, przeprowadzenia badań, oraz diagnozy i sprawdzenia ogólnego stanu zdrowotnego kotki.
Kotka już jest po wszystkich badań i po zabiegu ?
Natomiast opiekunka kotka przesłała nam miłe podziękowania:) Cieszymy się, iż pomogliśmy kolejnemu wspaniałemu stworzeniu, oraz wsparliśmy ludzi darzących je sercem...❤

Króliczki

Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne zajmuje się także króliczkami :) Poniżej prośba o wsparcie od zatroskanej opiekunki. Fundacja zajełą się królikami, zadbała o ich kondycję zdrowotną, przeprowadziła niezbędne badania i dokonała sterylizacji;

Zwracam się z gorącą prośbą o objęcie leczeniem, sterylizacją i kastracją
moich zwierząt. Ponad rok temu przygarnęłam parkę królików ze złych
warunków, gdzie samica była kotna. Obecnie sytuacja umknęła się spod
kontroli i na stanie mam 7 królików, jeden maluch 3 miesiące, 2 samców i 4
samiczki. Same koszty ich wyżywienia pochłaniają moja dość niską pensję
opiekuna medycznego, a na utrzymaniu mam dodatkowo 2 dzieci w wieku
szkolnym, w tym jedno niepełnosprawne. Próbowałam znaleźć dla królików
nowy dom , niestety, znaleźli się chętni jedynie na 2 małych króliczków.
Ponadto u jednej z osób , które przygarnęły malucha, królik przeżył jedynie 3
dni. Mieszkamy w bardzo małym mieszkaniu, gdzie klatki dla zwierzaków
zajmują bardzo dużo miejsca. Jak wiadomo króliki są zwierzętami stadnymi,
także po sterylizacji byłaby możliwość połączenia ich razem, co w znacznym
stopniu rozwiązało by problem z miejscem.

Historia Fuksa

Fuks to 12 letni, niewidomy piesek, który trafił do naszej fundacji poprzez zaangażowanie Pani Małgorzaty, która pomoaga starszej Pani opiekować się pieskiem, leczyć i dokarmiać. Fuks ma chore nerki, a my po przeprowadzenu pełnej disgnostyki, podjęliśmy się leczenia Fuksa. Podziękowania od Pani Małgorzaty dodają nam energii i powodują jeszcze większe wysiłki w leczniu i pomocy cierpiącym zwierzętom;

(...) Dziękuję za serce ❤️❤️. Fuksio zyskał szansę na dobre psie dni ze swoją Panią. (...) raz jeszcze dziękuję z serca za taką szansę dka tego cudnego psiego życia ❤️. Serdeczności, Małgosia (...)

Suczka Sonia

Poznajcie przesympatyczną suczkę Sonię ❤
Jej właściciele, dwóch braci będących w tragicznej sytuacji mieszkaniowej, zagrożeni eksmisją i bez środków do życia, mimo miłości do Soni, nie są w stanie zapewnić jej odpowiedniej opieki weterynaryjnej. Suczką zaopiekowała się Pani Kaja, wolontariuszka, która wspierała już naszą fundację, a my podjęliśmy decyzję o sfinansowaniu sterylizacji Soni. Dzisiaj suczka jest po zabiegu, ucieszona i w dobrym nastroju...

Piesek Coffee

Przesympatyczny  piesek Coffee trafił do naszej fundacji z problemami alergicznymi, został przygarnięty przez obecną opiekunkę, ponieważ pozbyli się go poprzedni właściciele . Jak wiadomo terapia sterydowa nie zawsze jest odpowiednia, a w tak młodym wieku może powodować komplikacje, więc konieczna jest kosztowna długofalowa nowoczesna terapia lekowa. Leczenie jest bardzo drogie, dlatego opiekunka pieska, zgłosiła się do nas o pomoc. Coffee przeszedł kompleksowe badania, a na początek zostały wyleczone zainfekowane uszy, dalej przygotowujemy się do długiego procesu leczenia.
Coffe jest wspierany przez Fundację, która obecnie współfinansuje leczenie.

Kotka Kluseczka

Kotka Kluseczka, która będąc bezdomną trafiła do naszej fundacji, przyprowadzona przez opiekunkę kotów, z bardzo rozległym stanem zapalnym dziąseł, kamieniem nazębnym uniemożliwiającym jedzenie bez odczuwania bólu. Fundacja przeprowadziła pełne badania kotki, oraz zabieg operacyjny usunięcia kieminia i częsci zębów, oraz wyleczenia stanów zapalnych i ran na dziąsłach. Po zabiegu i podjętym leczeniu kotka już nie odczuwa bólu i nie cierpi podczas jedzenia. 

Historia Lusi

Lusi to suczka z potężnymi problemami ropnego zapalenia przyzębia, sączących się ran z okolic przyzębia, oraz bardzo dużej ilości kamienia nazębnego. Suczka bardzo cierpiała, potężnym ból pojawiał się podczas każdego posiłku ze zdwojoną siłą.

Jedynym ratunkiem dla Lusi było wykonanie zabiegu sanacji jamy ustnej, który wiązał się z jednorazowym wysokim kosztem. Nasza Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne, pokryła wszystkie koszty leczenia, ponieważ opiekunka suczki jest w tragicznej sytuacji finansowej i zdrowotnej..... Lusi usunięto wszystkie zęby (gdyż wszystkie były chore) oprócz kłów. Teraz Lusia jest w okresie rekonwalescencji, nic już ją nie boli!

Podziękowania: Bardzo dziękuję za każdą pomoc Fundacji i cieszę się ze takie Instytucje i ludzie są. Pozdrawiam bardzo serdecznie Anna L... w imieniu moich psiaków i swoim.

Historia Soni

Poznajcie suczkę Sonię, która będąc bezdomną i chorą na rozległe zapalenie gruczołu mlekowego, została przygarnięta przez wspaniałą Panią, która otoczyła ją wsparciem i opieką. Jednakże będąc w trudnej sytuacji finansowej, nie była w stanie ponieść kosztów związanych z leczeniem suczki.

Nasza fundacja sfinansowała badania, oraz wstępny, najbardziej potrzebny proces leczenia, który zapobiegł rozwojowi choroby i nawracającego rozległego bólu u Soni.

Dziś Sonia jest już pod opieką zapewniającą jej leczenie i miłość.

Historia Ptysia

Ptyś to 12-letni kocurek, z mocno zaawansowaną chorobą przyzębia, oraz masywnym kamieniem nazębnym. Zepsute zęby, oraz stan zapalny powodowały potężny ból podczas jedzenia i codzienne cierpienie kotka. Z powodu trudnej sytuacji finansowej opiekunki Ptysia, starszej Pani, która zajmuje się również bezdomnymi kociakami, nasza Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne, sfinansowała zabieg sanacji jamy ustnej, polegający na usunięciu kamienia, usunięciu chorych zębów, oraz wyleczeniu towarzyszącym im stanów zapalnych. Pytś już nie cierpi!

Koty Pani Ewy

Zgłosiła do nas o pomoc Pani Ewa, z trzema kotkami wolno-żyjącymi, które dokarmia i którymi się opiekuje. Pani Ewa jest schorowaną starszą kobietą i mimo, że sama ma kilka kociaków, pomaga także kotom w swojej okolicy. Koty trzeba było poddać sterylizacji i kastracji, dodatkowo wykonaliśmy szereg badań, m.in badania krwi, a czarny kocurek (na zdjęciu pod narkozą) wymagał leczenia spowodowanego ropieniami na ciele, niezagojonymi ranami, będącymi śladami walki. Nasza fundacja sfinansowała wszystkie poniesione koszty, także kuracji antybiotykowej i rekonwalescencji.

 

Tika i jej historia

Tika to starsza suczka, którą zaopiekowała się nasza fundacja. Tika cierpiała na przewlekłe krwotoczne pęcherza moczowego, miała torbiele na janikach, ogromą siedmiocentymetrową torbiel na nercie, oraz początkowe stadium ropomciczy. Z powodu trudnej sytuacji finansowej włąściciela, nasza fundacja pokryła koszty leczenia i rekonwalescencji! Dziś suczka cieszy się już pełnym drowiem!

Kostuś z Łodzi

Zgłosiła się do nas opiekunka kotów z Łodzi, która sama nie jest w stanie zaopiekować się w odpowiedni sposób swoimi podopiecznymi. Opiekunka posiada kilka kotów, dokarmia i dba także o koty wolnożyjące. Poprosiła nas o pomoc, ponieważ jeden z kotów miał złamany ogon i ogólne osłabienie. Kot w naszej partnerskiej przychodni w Łodzi przeszedł badania, oraz cały cykl leczenia, z antybiotykiami i niezbędnymi lekami. Kot obecnie cieszy się już pełnym zdrowiem. Nasza fundacja pokryła koszty jego leczenia.

Fiona

Kilka miesięcy temu trafiła do nas wspaniała kotka Fiona, która ma zdiagnozowany nowotwór gruczołu mlekowego. Nasza Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne, z powodu trudnej sytuacji finansowej opiekunki Fiony, sfinansowało jej dwie operacje (mastektomia), sterylizacje, oraz cały proces badań i opieki!

(na zdjęciu Fiona podczas wybudzania z narkozy)

Historia rudej kotki

Ruda kotka Maine Con, była osłabiona i dziwnie się zachowywała. Niekontrolowałą również wypróżnianie i przejawiała brak apetytu. Kotka została przebadana w naszej zaprzyjaźnionej lecznicy w Łodzi, Fundacja Towarzystwo Wetewrynaryjne sfinansowała koszty diagnostyki i leków. Kotka po przyjęciu leków wzmacniających, oraz ogólnej diagnostyce, powróciła do zdrowia. FTW pokryła kszty, ponieważ jej opiekunka nie radzi sobie z kotkami, którymi się opiekuje, mimo miłości jakimi je obdarza.

Historia kotki Szelmy

To cudowna Kotka Szelma, która ma pół roku. Jest bardzo aktywna, interesuje się wszystkim co ją otacza, ma piękne oczki i potrzebuje dużej miłości. Została znaleziona na ulicy kiedy była jeszcze młodsza i jeszcze bardziej bezbronna. Przygarnięta tymczasowo przez starsza Panią, do domu w którym jest kilka dorosłych kotów. Niestety ze względu na przepełnienie nie może tam długo zostać. Będziemy szukać dla niej stałego schronienia.

Nasza fundacja sfinansowała pełną profilaktykę koteczki, została odrobaczona, zaszczepiona, została objęta leczeniem (kotka ma cały czas biegunkę). Wykonaliśmy również testy Felv/FIV, są na szczęście ujemne, czyli jest wolna od chorób zakaźnych.

Hisoria Łajki

Suczka Łajka, została znaleziona przez zaprzyjaźnioną z naszą fundacją, Panią Anną która opiekuje się psami najczęściej powypadkowymi z różnymi deficytami. Niektóre z nich udaje się wyadoptować.

Łajka poruszała się w okolicach Grójca na trasie szybkiego ruchu. Na szczęście nie uległa wypadkowi. Niewykluczone iż mogłoby się to zdarzyć, gdyby nie interwencja Pani Anny.

FTW przeprowadziła pełną diagnostykę. Suczka okazał się zdrowa, bardzo delikatna i wrażliwa pod względem emocjonalnym. Fundacja sfinansowała sterylizację, która oczywiście  była warunkiem pozostania wśród stadka 16 szczęśliwych piesków Pani Anny.

Historia Figi

Figa ma 9 lat i sporo problemów zdrowotnych. Boryka się z niedoczynnością tarczycy, padaczką, przeszła mastektomię. Udało się zapanować nad wymienionymi chorobami przewlekłymi - Figa przyjmuje leki i wyglądało na to, że wyszła na prostą. Ale niestety to jeszcze nie koniec walki o zdrowie Figi. Okazało się, że kolejnym zdrowotnym problemem psiaka jest choroba Cushinga - zaburzenie endokrynologiczne, wymagające codziennego podawania leku o nazwie Vetroryl oraz stałej kontroli parametrów krwi. Miesięczny koszt leczenia, wraz z monitorowaniem stanu, to ok. 400 złotych! Opiekunka Figi jest emerytką i nie jest jej stać na tak drogie leczenie, dlatego zwróciła się do fundacji z prośbą o pomoc. Obecnie Figa jest pod opieką weterynaryjną naszej lecznicy patronackiej, ale podawanie leków będzie konieczne już do końca życia Figi. Zachęcamy do dokonywania wpłat na konto fundacji z dopiskiem "dla Figi".

Brutus

Zgłosił się do naszej fundacji starszy Pan, kóry zaopiekował się przesympatycznym rottweilerem, jednak temperament psa mocno dwał się we znaki opiekunowi. M.in dlatego konieczna była kastracja pieska. Starszy Pan niestety, na skromnej emeryturze nie był wstanie pokryć kosztów zabiegum, FTW sfinansowało wszsytkie koszty, łącznie z badaniem i rekonwalescencją pieska.

„Serdecznie dziękuję za pomoc i przeprowadzenie zabiegu kastracji mojego psa Brutusa. Jestem osobą starszą i niepełnosprawna dlatego bardzo doceniam okazaną mi pomoc w załatwieniu wszystkich formalności, umówieniu wizyty, a także przełożenie terminu wymaganego przez moją ciężką chorobę. Sam zabieg został przeprowadzony bardzo profesjonalnie, a mój pies był zaopiekowany tak, jak potrzeba. Dziękuję więc wszystkim, Panu Doktorowi, który przeprowadził zabieg, całemu personelowi, także wszystkim zaangażowanym osobom”.
Z poważaniem, Ryszard T.

Kotek Mysiek

Kotek Mysiek, z syndromem urologicznym. Leczony z powodu niedrożności cewki moczowej. Miał założony cewnik na kilka dni, stąd na jego szyi musiał pojawić się kołnierz.

Kotek bardzo miły i grzeczny, znosił dzielnie trudy swojej choroby oraz nieprzyjemnych czynności lekarskich.

Obecnie jest na karmie leczniczej urinary i nie ma nowych  objawów. Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne sfinansowała leczenie jak i sponsoruje regularnie karmę leczniczą.

Szylkretowa kotka - historia z kociakami w tle

Zgłosiła się do nas Pani Anna, która przyprowadziłą piękną kotkę wraz z młodymi kociakami.  Dotąd mieszkała na działkach, ale po urodzeniu kociąt dobrzy ludzie się nią zajęli. Obecnie mieszka w mieście w domu wraz ze swoimi 4 kociętami.

Niedawno gorzej się poczuła, pojawił się katar i kaszel czyli pierwsze objawy kociego kataru. Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne przeprowadziło leczenie i odrobacznie, także małych kociąt. Kotki są pod nasz opieką.

Kocięta znalazły swój dom i cieszą się zdrowiem i szczęsciem.

Lisek

Lisek - piesek w typie chihuahua, 4 letni adoptowany od osoby prywatnej. Nowym właścicielom nie udało się ustalić historii pieska. Zaopiekowali się nim z potrzeby serca. Piesek od początku przejawiał dziwne zachowania związane z poruszaniem się. Poza tym był przekochany. Gdy objawy zaczęły się nasilać właściciele zgłosili się z nim do Przychodni Weterynaryjnej. Okazało się iż „dziwne zachowania” były objawami neurologicznymi. Piesek wymagał szerokiego postępowania diagnostycznego oraz leczenia. W związku z tym, iż objawy nasilały się, pojawiły się napady padaczkowe, pies przewracał się nie mógł utrzymać prawidłowej postawy, sytuacja stała się nagląca. Związana była ze znacznymi kosztami leczenia, które przerosły nowych opiekunów więc postanowili oni szukać pomocy.

Pomoc finansową i opiekę weterynaryjną nad pieskiem znaleźli w Fundacji Towarszystwo Weterynaryjne. Piesek został natychmiast poddany diagnostyce i leczeniu.

Dzięki szybkiej ingerencji udało się wyleczyć Liska. Obecnie cieszy się dobrym zdrowiem wszystkie objawy ustąpiły.

Kot Gawrosz - historia

12 letni kotek Gawrosz, samiec trafił pod skrzydła FTW z powodu ślinienia i braku apetytu. Właścicielką jest starsza Pani, której pomoc Fundacji jest niezbędna.

Kotek ma zapalenie przyzębia, masę kamienia nazębnego i chore zęby. Oczekuje obecnie na zabieg kompleksowego leczenia jamy ustnej. Procedury tego typu wymagają znieczulenia. Ze względu na obecną sytuację epidemiologiczną w kraju i utrudniony kontakt osobisty ze straszą właścicielka, kotek został zabezpieczony lekami długodziałąjącymi i oczekuje na zabieg.

Tina

Tina trafiła do nas ze stanem zapalnym macicy (ropomacicze) i gromadzeniem sie w niej ropy, która powoduje zatrucie całego organizmu.

Niestety najcześciej choroba ta występuje u suczek w srednim i starszym wieku. W związku z zatruciem organizmu chorują także inne ważne dla życia narządy, jak nerki i wątroba, co w starszym wieku jest bardzo obciążające dla organizmu. Podstawą leczenia jest chirurgiczna sterylizacja która jest zdecydowanie bardziej ryzykowana w porównaniu z profilaktyczną, gdyż zabieg chirurgiczny przeprowadzany jest na chorym zwierzęciu.

Na szczeście operacja sie udała, Tina przeszłą rekonwalescencje po operacji i cieszy się zdrowiem.

Właścicielka Tiny nie była przygotowana, na taki rozwój wypadków i koszrty jakie wymagała operacja. Fundacja Towarzystwo Weterynaryjne pomogła Tinie i jednocześnie jej właścicielce.

Historia Koci

Na zamieszczonym obok zdjęciu Kocia jest świeżo po wybudzeniu z narkozy. Kocia ma 10 lat i jest mieszkanką piwnic na warszawskim osiedlu. Opiekują się nią okoliczni mieszkańcy. I to dzięki nim i ich działaniom Kocia stała się podopieczną FTW. Pewnego dnia zauważyli, że nie przyjmuje pokarmu, co było rzeczą niezwykłą. W lecznicy okazało się, że cierpi na zapalenie przyzębia w obrębie całej jamy ustnej i że są wskazania do usunięcia wszystkich zębów. Zabieg przebiegł pomyślnie i wykonany został, oczywiście, w pełnym znieczuleniu w osłonie silnych środków przeciwbólowych. 

Historia Atomka

Atomek to młody kot. Trafił do nas, gdy miał 12 tygodni. Jego historia jest smutna, ale ma szczęśliwe zakończenie. Atomek został przygarnięty od starszej pani na jednym z warszawskich bazarków. Nowa opiekunka nie planowała wzięcia kota, ale zrobiło jej się szkoda i starszej pani, i kotka. Nowa opiekunka udała się z kotkiem do lecznicy weterynaryjnej i wykonała podstawową profilaktykę (szczepienie, odrobaczanie). Kot w tzw.  międzyczasie się rozchorował i sytuacja przerosła finansowo opiekunkę, która zgłosiła się po pomoc do FTW. Kotek został przyjęty; oceniono, że jest w dobrej kondycji ogólnej, lecz miał infekcję herpeswirusową oraz drobny uraz łapki. Wykonano mu też testy w celu wykluczenia chorób - białaczki i FIV. Teraz Atomek czuje się doskonale.

Historia Muszki

Muszka ma 16 lat. W 2018 roku w grudniu jej opiekunka zgłosiła się do nas z prośbą o pomoc w leczeniu choroby serca oraz niewydolności krążenia suczki. Opiekunka zdołała z trudem sfinansować badania, ale na leczenie Muszki nie było już jej stać. Choroba musi być leczona nieprzerwanie, gdyż w innym wypadku istnieje bezpośrednie zagrożenie życia. Gdy suczka trafiła pod opiekę FTW nie przyjmowała leków od 2 tygodni, była w kiepskim stanie. Na szczęście udało się w porę wznowić leczenie i wszystko wróciło do normy. Muszka teraz jest pod stałą opieką medyczną w naszej fundacji, ale prosimy o pomoc w sfinansowaniu niezbędnych dla Muszki leków kardiologicznych.

Jeśli chcesz wesprzeć leczenie psiej staruszki Muszki, możesz wykonać przelew na konto fundacji z dopiskiem „dla Muszki”.

Historia Koralik

Koralik to kotka wolno żyjąca, mieszkająca w piwnicy. Pani opiekująca się kotami wolno żyjącymi w okolicy zna ją z widzenia i przypuszcza, że ma ok. 9 lat. Kotka jest wysterylizowana. Opiekunka znalazła ją pewnego dnia bardzo osłabioną i wzięła do domu, a potem do fundacyjnej lecznicy. Koralik, gdy trafiła do przychodni miała obniżoną temperaturę i słaniała się na łapkach. FTW wykonało niezbędne badania, które nie wykazały poważnych problemów. Po podaniu kroplówki i leków wspomagających kocica poczuła się lepiej i decyzją opiekunki zamieszkała z nią. Teraz czuje się doskonale i do woli korzysta z dobrodziejstw kanapy.

Historia Maćka

Maciek to 9-letni kot rasy europejskiej krótkowłosej. Żyje, wraz z kilkoma innymi kotami, pod opieką starszej Pani. Wszystkie trafiły do niej z konieczności – chore, wymagające opieki i pomocy. Teraz stadko jest raczej zdrowe, ale czasami coś się wydarzy. FTW stara się wspierać Panią i kocie stadko. Z kotem Maćkiem wydarzyło się tak, że przestał oddawać mocz z powodu nagromadzonego w pęcherzu piasku, który zaczopował cewkę moczową. Syndrom urologiczny jest częstą chorobą występującą u kotów, bardzo bolesną w przebiegu, a pojawiającą się nagle, najczęściej bez wcześniejszych objawów. Udało się szybko zainterweniować, udrożnić cewkę moczową i ulżyć kotu w cierpieniu. Leczenie doraźne trwało kilka dni, obecnie kot czuje się bardzo dobrze, ale wymagać będzie do końca życia karmienia specjalistycznymi karmami.

Jeśli chcesz wesprzeć zakup karmy dla Maćka, możesz wykonać przelew na konto fundacji z dopiskiem „dla Maćka” lub dostarczyć do nas uro-karmę.

Sara i jej historia

Sara, suczka, lat 16 w dobrej kondycji, lecz prawie niewidoma, dodatkowo jej opiekunka jest upośledzoną osobą, ale otacza suczkę potężną miłością, doskonale się nią opiekuje, Opiekunka przygarnęła suczkę do siebie do domu, wcześniej opiekowała się nią doraźnie. Widać że Sara i jej opiekunka potrzebują siebie nawzajem!

U Sary została zdiagnozowana cukrzyca, która powstała po zapaleniu trzustki. Nasza fundacja wykonała niezbędną diagnostykę, badania krwi, USG, badania pod względem wykrycia nowotworów, zaopiekowaliśmy się suczką, ponieważ jej kochająca opiekunka, nie ma możliwości by sfinansować niezbędne badania i leczenie suczki. Sara dostawała codzinne zastrzyki z insuliny, przez około miesiąc, poczuła się znacznie lepiej, nasze zabiegi i opieka postawiły Sarę na nogi.

Historia Alexa

Alex trafił do naszej fundacji w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, z skrajnie nasiloną dusznością. Udało się ustabilizować jego stan, a badania dodatkowe wykazały znaczne ilości płynu w klatce piersiowej. Po upuszczeniu zalegającego płynu Alex przechodzi dalszą  szczegółową diagnostykę weterynaryjną

Trzymajcie kciuki za szybki powrót do zdrowia.

Historia Zorki

Starsza, samotna pani potrzebowała pomocy dla 13 letniej Zorki - yorkshire terrier. Leczyła zwierzaka na własny koszt, ile mogła. Tym razem finanse przerosły właścicielkę. Oczywiście pomogliśmy, ponieważ suczka miała bardzo zły stan uzębienia i ropny stan zapalny całej jamy ustnej. Usunięte zostały wszystkie pozostałe zęby (wcześniej straciła już kilka).

Obecnie suczce wypada czasem język ale na pewno nic jej już nie boli. Niestety yorki bardzo często mają problemy, początkowo tylko z szybko osadzającym się kamieniem nazębnym, a później już z chorymi zębami.

Historia Mai

10 - letnia suczka Maja, po raz kolejny trafiła pod opiekę Fundacji Towarzystwo Weterynaryjne. Wcześniej miała usuwanego ogromnego guza z okolicy odbytu, a obecnie ma przewlekłe problemy ze skórą, które są w trakcie diagnostyki i równocześnie leczenia. Właścicielka znajduje się niezmiennie w bardzo trudnej sytuacji finansowej ale strasznie kocha swojego psiaka... Zatem pomogliśmy, a psiak ma się już dużo lepiej.

Historia Brutusa

Historia tego psiaka na długo zagościła w naszej pamięci. Zwierzę cierpiało z powodu rozległych ran na worku mosznowym, a jego właściciel zgłosił się z powodu bardzo trudnej sytuacji finansowej. Niestety przeprowadzona diagnoza wykazała nowotwór jądra. Natychmiast uruchomiliśmy procedurę kwalifikującą zwierzaka do leczenia fundacyjnego. Wykonaliśmy niezbędne badania krwi i niezwłocznie zabraliśmy psa na stół operacyjny. Zabieg chirurgiczny polegał na kastracji (usunięciu jąder) wraz z usunięciem worka mosznowego. Śródoperacyjnie nie stwierdzono naciekania zmian na okoliczne tkanki, a psiak bardzo dobrze zniósł całą operację. Rekonwalescencja przebiegła pomyślnie, a zdrowy pies okazał się przemiłym zwierzęciem.

Historia Dejzi

Sześcioletnia suczka 'Dejzi' trafiła do naszej Fundacji z typowymi objawami ropomacicza (wypływ z dróg rodnych, wzmożone pragnienie). Na szczęście właściciele okazali się bardzo odpowiedzialnymi i czujnymi opiekunami. Nie było na co czekać. Szybka procedura kwalifikacyjna do leczenia fundacyjnego, zaprowadziła zwierzaka natychmiast na stół operacyjny. Usunięcie macicy wraz z jajnikami (ovarihysterectomia) zakończyło się pełnym sukcesem. Na kilka dni przed terminem zdjęcia szwów Dejzi uporała się z nimi samodzielnie. Szczęśliwie rana zdążyła się już zrosnąć, a suczka może teraz cieszyć się pełnym zdrowiem.

Historia Tosi

- odwodniona i z temperaturą 34,8 (normalnie 38-39). Zdjęcie RTG wykazało ciało obce w jelicie cienkim. Sytuacja wymagała natychmiastowego działania. Po ustabilizowaniu stanu zwierzęcia, kot trafił w ręce naszego chirurga - doktor Magdy, która wyjęła z jelita kotki kawałki wielkanocnej palmy i innych niezidentyfikowanych rzeczy. Po trzech godzinach od zabiegu Tosia wybierała się już samodzielnie do domu, a my cieszyliśmy się, że kolejny raz mogliśmy pomóc.

Historia Sisi

Dwuletnia suczka podczas spaceru wpadła pod samochód, jednak szybka reakcja opiekuna uratowała życie zwierzęciu. Kiedy pies trafił do naszej fundacyjnej przychodni, okazało się, że jest mocno poturbowany - seria zdjęć RTG wykazała m.in. złamanie obu kości przedramienia. Po konsultacji ortopedycznej zwierzę przeniesiono natychmiast na stół operacyjny, lecz jego późniejsza rekonwalescencja trwała dwa miesiące. Obecnie Sisi jest zdrowym i aktywnym psem.

Historia pewnej suczki

Suczka ze zdjęcia trafiła do nas z rozrostami polipowatymi w obu kanałach słuchowych, które powodowały ból i kolejne ropne infekcje. Niestety niemożliwe do całkowitego wyleczenia bez zabiegu chirurgicznego, czyli otwarcia kanału słuchowego i usunięcia rozrostów.

Zabieg oczywiście został przeprowadzony. Umożliwił wentylację kanałów słuchowych i łatwy dostęp do usuwania kolejnych zmian. Suczka przeszła też leczenie pooperacyjne.

Historia Lary

Pani z okolic Mszczonowa przygarnęła owczarka niemieckiego - suczkę Larę. Jak się potem okazało suczka miała ogromnego guza gruczołu mlekowego (wielkości pięści) oraz stare złamanie kości udowej po postrzeleniu (w rtg znaleziono śrut). 

Musieliśmy usunąć gruczoły mlekowe po obu stronach, bo było bardzo dużo małych guzków. W międzyczasie suczka zrehabilitowała tylną łapę ze starym złamaniem, ponieważ jej tymczasowa, a teraz już stała właścicielka, ma ogromny teren przy domu.

Poza tym bardzo się zżyły, także z kilkoma pozostałymi psami.

Historia Jasia i Małgosi

W ostatni sierpniowy weekend na naszej drodze (dosłownie!) stanęły te dwie kruszyny. Na drodze w szczerym polu pracownicy fundacji znaleźli dwa porzucone kociaki. Zostały przetransportowane do naszej lecznicy, gdzie zostały zbadane. Stan jednego z nich jest poważny, ale obydwa kociaki wymagają intensywnej opieki, dlatego chwilowo pozostają pod naszą opieką. A za jakiś czas, gdy dojdą do siebie, będziemy szukać dla nich stałych odpowiedzialnych domów. Chyba, że wcześniej skradną serce swoich tymczasowych opiekunów.

Wesprzyj leczenie zwierząt